Autor Wątek: Moje wybaczanie  (Przeczytany 17979 razy)

Offline Ula #15 dnia: Grudzień 30, 2007, 15:36:54

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 5
Moja mama zapytała mnie ostatnio co daje mi wybaczanie. Odpowiedziałam Jej pół żartem, pół serio. "Uważam, że wybaczanie jest skuteczne w 100%. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że ojciec żyje, że nie zabiłam Go."
Wam jeszcze dodam, że nie wiem czy pozbawiłabym Go życia ale bez wybaczania na pewno zabijałabym Go słowem i czynem ... jest teraz starym, schorowanym człowiekiem więc miałabym pole do popisu.
Przypomniało mi się teraz. Kiedy to kilkanaście lat temu miałam podjąć po raz pierwszy decyzję czy chcę wybaczyć mojemu ojcu ogarnęła mnie wściekłość i bunt. No bo przez lata szykowałam w sobie zemstę pt. "Ja Ci jeszcze pokażę" a teraz co, niby mam Mu to wszystko co mi zrobił i czego mi nie zrobił i nie dał podarować i odpuścić?"
Podarowałam, odpuściłam, wybaczyłam i nie żałuję.  /serducho/


Offline Asia #16 dnia: Luty 22, 2008, 14:56:02

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Związki
Jestem "świeżo" po treningu Wybaczania, po 4 kroku. Trudno mi się pisze o tym co przeżyłam podczas warsztatu, jest to tak bardzo intymne.

To co teraz czuję po to RADOŚĆ z tego, że żyję, co robię, jaka jestem - taka radość, której nie pamiętam kiedy ją taką czułam, może nigdy. Czuję wzruszenie patrząc na Świat.

Andrzeju DZIĘKUJĘ  /serducho/ /kwiatki/
Ufam procesowi życia.

Offline Halinka #17 dnia: Marzec 31, 2008, 17:30:40

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 16
Po każdym wybaczaniu, po wykonaniu czwartego kroku, i dalej, wciąż zastanawiałam się nad duchowymi aspektami tegoż procesu. Obserwowałam siebie, głównie swoje wnętrze, swoje czucie, swoje emocje i to co w okół mnie się działo. Różne cuda... cudeńka. I czegoś mi jeszcze brakowało... nie bardzo wiedziałam czego. I trudno to było nazwać oczekiwaniem. To było jakby coś, co zamykało pewien proces, kończyło, było objawem zakończenia, dokonania. Dopełnieniem całości. Aż pewnego razu, spojrzałam w lustro i zobaczyłam swoją twarz. Była czysta! Nikt nie pisze o aspekcie fizycznym wybaczania. Odkąd tylko pamiętam moja twarz pokryta była różnymi "okropnościami" w postaci czerwonych liszajów, krost, ciągle coś na niej było, mniejsze większe ale było. Najeździłam się po lekarzach, stosowałam najprzróżniejsze kosmetyki, medykamenty i nic. Od mojego ostatniego wybaczania minęło już ponad rok. Pamiętam każdą chwilę, którą tam spędziłam, mocne to było. Pamiętam jak to, co było przedmiotem mego wybaczania, wydobyło się z mojej głębi, jak włożyłam to do mego plecaka i jakie to było ciężkie. I potem ulga, fizyczna i duchowa wielka ulga. A twarz, którą widzę w lustrze jest teraz piękna, czysta, gładka i lubię ją taką.
Jest zwierciadłem... zawsze nią była, tylko nie zawsze to zauważałam.
/motylek/
* Poznaj siebie * - Halinka

Offline Ula #18 dnia: Czerwiec 19, 2008, 22:25:30

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 5
Jestem leniwa  :D i wkleję tutaj to co napisałam do Andrzeja.

Kłopotliwa sprawa była związana z ojcem, który mając chorobę Parkinsona "testował" nowy lek. Wywołał on, ten lek u ojca paranoję. Udało mi sie sprowadzić do domu koleżankę która jest psychiatrą i w konsultacji z neurolog leczącą ojca zredukowała "winny" lek i ustawiła nowe leczenie. Mój sukces jest taki, że ojciec uciekł z domu a ja po długiej, spokojnej rozmowie nakłoniłam go do powrotu. Nawet powiedziałam Mu, że Go kocham. Bo tak jest.  Bardzo mu współczuję i widzę w Nim mojego ojca ale też starszego, schorowanego człowieka. Dziękuję Bogu za dar wybaczania. Mam wrażenie, że bez niego nie miałabym dla ojca tyle współczucia, cierpliwości i zrozumienia. Wiem, wiem powiesz mi, żebym napisała to na forum wybaczaniowym. Wiem ale ja piszę na gorąco. Do Ciebie. Dziękuje za możliwość skutecznego wybaczania. Ula

Tu sprostowanie. Napisałam "Mam wrażenie..." To nie wrażenie to pewność.

Mój apel brzmi Ludzie nie ma na co czekać.
Warsztaty wybaczeniowe tuż, tuż .... Warto.
   /serducho/

Offline Zbyszek #19 dnia: Czerwiec 30, 2008, 21:10:13

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 18
Dzięki wybaczaniu mogę to, czego nie mógłbym, gdybym zajął się zemstą. Ostatnimi czasy spotkało mnie wiele emocji związanych z rozejściem się ze wspólnikiem. Nie wyrażałem mojej złości, gdyż uważałem że nie jest on tego godzien. Moje działania posiadają mocna konstrukcję i asertywność. Wybaczałem od razu, nie czekałem do wieczora, i bardzo mi to pomagało. Mam teraz w sobie duży potencjał mocy, czuję spokój, i jestem przed urlopem. Dalej czuję potrzebę wybaczania. Na dzisiaj nie czuje skoków stanu emocji, czuję się, jakbym był w blokach startowych, a moje ułożenie było prawie idealne do startu. Stawanie się osoba wybaczającą, po tym wydarzeniu, stało się jeszcze mocniejszym elementem mojej drogi jaką obrałem w życie.
To czego się wypieram to też ja.

Offline Asia #20 dnia: Czerwiec 11, 2009, 20:14:10

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Związki
Jestem przed 4 krokiem, potrzebuję się do niego przygotować. Każde Wybaczanie jest inne i teraz też jest inaczej - poważniej.

To co  pojawiło się dla mnie teraz to obszar do akceptacji. Czuję powagę sytuacji jej ważność dla mnie i dla bliskich.

Dziękuję Moniko za ciepłe słowa, wiesz o co chodzi? :D, Jolu za wolne emocje:)  , Elu za odwagę mówienia . Dziękuję Wam dziewczyny, za bycie blisko.  /kwiatki/  /misiaczek/  /serducho/


Andrzeju
dziękuję Ci, że mogłam przy Tobie bezpiecznie wyruszyć w podróż do przeszłości  /serducho/ /kwiatki/.

Nie znam skuteczniejszej metody prawdziwego uzdrawiania siebie niż Skuteczne Wybaczanie.
Ufam procesowi życia.

Offline Ula #21 dnia: Wrzesień 03, 2010, 23:39:01

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 5
Trudno mi jest pisać o wybaczaniu.

Napiszę tylko co poczułam dzisiaj a co poczuć mogłam dzięki sierpniowemu wybaczaniu.

Poczułam, że już  nic nie jestem winna mojej mamie.

                      To poczucie przyniosło mi ogromną ulgę.         

Offline AsiaW #22 dnia: Grudzień 13, 2011, 23:36:55

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 11
Popilickie  :)

Zdziwiłam się bardzo, bo wybaczałam mamie, a to co się stało dotyczy taty.
Całe swoje małżeńskie życie czekałam, aż Wojtek w końcu przyjdzie do domu, czekałam na Niego codziennie, przychodził późno, nigdy dobrze, zawsze za późno i nie miał czasu dla mnie. Po Pilicy przestałam czekać, przestałam w końcu czekać - nigdy nie czekałam na Wojtka.
Czekałam na tatę, On po prostu nie przyjdzie. Co za ulga tak przestać czekać. /motylek/

Wojtek przychodzi jak przychodzi, wkurwia mnie a czasem nie, nie ma we mnie oczekiwania, które paraliżowało działanie. Jest inaczej - w tym temacie:)

Kocham, wolę Prawdę i właściwe wybory:)

Offline AsiaW #23 dnia: Grudzień 24, 2011, 22:45:55

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 11
Popilickie cd.  /motylek/

Zadzwonił dzisiaj do mnie Tato z życzeniami (nienawidzę go przemknęło przeze mnie, po co dzwoni) rozmawialiśmy i nagle poczułam ogromną falę wzruszenia (nie wiem z czym to było związane, może z tym, że cudem wymknął się śmierci, poczułam taką straszną tęsknotę, zaczęłam płakać, bo poczułam (Boże w końcu, nareszcie), że Go kocham i powiedziałam: Tato, muszę Ci coś ważnego powiedzieć - i wypłynęło ze mnie: kocham Cię Tato i nie mogliśmy już dalej rozmawiać, tylko płakaliśmy, płakaliśmy i płakaliśmy. Tato powiedział, że mnie kocha też próbując zatrzymać łzy.
I moje takie wewnętrzne zacięcie na chwilę zniknęło, poczułam jak to jest bez tego, bez tej nienawiści i tak bardzo, bardzo pragnę, żeby już mi tak zostało, świat wygląda inaczej wtedy, nie jestem wtedy w stanie ranić.

Moja siła tylko wtedy, gdy kocham Tatę też, wtedy mogę czerpać ze źródła. To poczułam.

Chcę wybaczyć, bardzo, bo już chcę inaczej i poczułam jak jest inaczej, a teraz zacięcie powróciło i to mnie bardzo, bardzo morduje - ta nienawiść. Wolę bez nienawiści do ojca, bo tylko wtedy kocham siebie.  /serduszka/



Kocham, wolę Prawdę i właściwe wybory:)

Offline AsiaW #24 dnia: Styczeń 15, 2012, 22:57:53

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 11
Popilickie cd. znów /motylek/

Z tego co zrozumiałam, bo zadałam Andrzejowi pytanie o Wawrzyna - usłyszałam odpowiedź, że mam wychować wojownika. I nijak nie rozumiałam.
Wika otworzyła mi oczy, że nie postrzegam Go takim jakim jest, że widzę w nim dziecko tylko, a On już całkiem takim dzieckiem nie jest.
I zrozumiałam dopiero o co chodzi w rozmowie z moją mamą - tak do mnie przyszło. Że moja mama, nigdy w moim bracie nie zobaczyła mężczyzny, bo musiałaby Go znienawidzić jak swojego męża.
I żeby Wawrzyn stał się wojownikiem/mężczyzną (bo mężczyzna to wojownik dla mnie) najpierw kochać trzeba mężczyzn, męskość w sobie, siebie kochać i akceptować na płaszczyźnie świadomej, nieświadomej i innych jeśli są. I zobaczyć w Nim mężczyznę i tak Go traktować. I kochać, bo miłość ma uzdrawiającą moc, prawdziwa miłość, nie program  /serduszka/

Kocham, wolę Prawdę i właściwe wybory:)

Offline Asia #25 dnia: Luty 06, 2012, 13:13:08

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Związki
Ostatnio przypominają mi się obrazy z Wybaczania. Pojawiają się w różnych sytuacjach....Ostatnio byłam w Sądzie w sprawie administracyjnej błahej, robiłam xero w korytarzu, gdzie ludzie czekali na rozprawy. Na tablicy wyświetlającej kolejność spraw przeczytałam takie tytuły - Mirosław i Kinga W. sprawa o pozbawienie całkowite praw rodzicielskich, dzieci chyba wyliczono z pięcioro i potem jeszcze 3 sprawy o zabranie tychże praw innym rodzicom.
Coś we mnie załkało...myślałam o tych dzieciach, ale też o ich rodzicach co nie dali rady się nimi zająć...Serce się kraje wtedy.

To jak teraz żyję, zawdzięczam Wybaczaniu, w jaki sposób pracuję i to, że kocham to wydaje mi się najważniejsze. Kiedyś całkiem niedawno uważałam, że bycie kochaną jest ważniejsze a teraz... Kochać... czy TO nie jest najważniejsze?
Ufam procesowi życia.

Offline Asia #26 dnia: Luty 09, 2012, 09:35:52

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Związki
Taki czas podsumowań, refleksji przyszedł do mnie, może dlatego pojawiła się chęć podzielenia nim, zwłaszcza, że w dużej części dotyczy właśnie Wybaczania.
Mogę teraz powiedzieć, że zmiany, wcale tak szybko nie przychodziły u mnie.
Nie ukrywam, że byłam wyczulona na wszelkie drgnięcia i pewne sprawy układały się całkiem sprawnie. Jednak teraz widzę, że były warstwy głębiej, których nie widziałam, może przeczuwałam....
To tak jakby patrzeć z bliska na ogromny obraz i mówić widzę go, widzę go, ale to tylko malutka część jego. Dopiero odejście dalej spojrzenie z pewnej perspektywy daje pełny widok i zrozumienie.
Cieszę się, ba jestem szczęśliwa! że miałam możliwość Wybaczania. Poznaję siebie, to jest ważne, dzięki temu, że czułam się zrozumiana mam na to odwagę. Zrozumienie to dla mnie jedna z najważniejszych spraw, które pchnęły mnie do przodu.
Więc to tak słów kilka o moim Wybaczaniu i uczuciu wdzięczności...
 :D

Ufam procesowi życia.

Offline AsiaW #27 dnia: Marzec 01, 2012, 16:47:36

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 11
Wybaczanie styczeń 2012 /motylek/ prawdziwy hardcore dla mnie był

nic nie jest takie jakim było, się przyglądam, się zmieniam, płynę, puszczam, wiązania się zwalniają, ruch czuję, siebie czuję, że jestem /duszek/  /serducho/ a ego jest tylko funkcją umysłu/mnie nie mną
i widzę wiecej /yay/
Kocham, wolę Prawdę i właściwe wybory:)

Offline AsiaW #28 dnia: Marzec 01, 2012, 17:01:55

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 11
o Wawrzynie /serducho/

widziałam go (podświadomie) jako różowego, miękkiego pluszaka z siusiakiem i takiego go formowałam - taki mężczyzna nie skrzywdzi kobiety, jest bezpieczny, łagodny, kochany, przytulanka - jesli to mężczyzna! - takim go zobaczyłam po wybaczaniu styczniowym, przy 200PWW, już się nie boję mężczyzn, mogę kochać ich, kocham (czasem), kochać dzięki temu mogę syna, jak dobrze, że to wypłynęło, jak dobrze, zmiana jest możliwa... /slonecznik/

o Wice /serducho/

chcę zdążyć znim Wika "wyjdzie" z domu, żeby jeszcze zobaczyła i doświadczyła, że kobieta z mężczyzną nie musi walczyć, że są razem, że są jednością, są za sobą i w zgodzie, że nie musi walczyć o swoje, o siebie żeby żyć, ma żyć, bo jest i życie jest dla niej, świat jest dla niej a Ona dla świata i że jest bezpiecznie, a mężczyźni są ok, są ludźmi - jak kobiety - człowiek po prostu  :D
Kocham, wolę Prawdę i właściwe wybory:)

Offline AsiaW #29 dnia: Marzec 06, 2012, 00:06:53

  • Praktyk
  • *
  • Wiadomości: 11

ego jest tylko funkcją umysłu/mnie nie mną


i dodam jeszcze, że ego jest funkcją umysłu/mnie mną -  /yay/ teraz to już całość  /yay/

Kocham, wolę Prawdę i właściwe wybory:)