Sztuka Skutecznego Wybaczania - Forum Użytkowników

WYŁĄCZNIE O WYBACZANIU => Moje wybaczanie => Wątek zaczęty przez: Cordis w Lipiec 04, 2005, 00:05:41

Tytuł: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Cordis w Lipiec 04, 2005, 00:05:41
Do niedawna sądziłam, że dzielenie się moimi doświadczeniami z treningów wybaczania jest swoistym nieporozumieniem, bo jak opowiedzieć, ująć w słowa, to co się przeżywa podczas tego rodzaju spotkań?
Zresztą Wybaczanie to nie tylko treningi. To także codzienne doświadczanie, gdy poczyni sie już pewne postępy w stawaniu się Człowiekiem Wybaczającym
Dziś coś we mnie pękło. Chcę o tym pisać, bo... to są doświadczenia jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne, bardzo uzdrawiające.
Byłam na 4 Treningach Skuteczego Wybaczania.
Niby dużo? Co to za skuteczność, jeśłi trzeba aż tylu spotkań?
Dla mnie w sam raz, bo powoli przygotowywały mnie do spotkania z najgłębiej schowanymi we mnie lękami, żalami, "kamieniami", które nosiałam w sercu. Gdybym zajrzała do nich 2-3 lata temu, zapewne przestraszyłabym się i uciekła. Na ostatnim treningu mogłam tak przygotowana już bezpiecznie spotkać się z tym lękiem, którego istnienie ledwo przeczuwałam, z moim poczuciem bezradności, chęci "zniknięcia", "nieistnienia", którym zostałam niejako "zarażona" na wejściu w to życie.
Było trudno, chwilami bardzo, ale wsparcie grupy i prowadzącego pomogło mi to przejść (dzięki raz jeszcze wszystkim wspólwybaczającym za troskę, gorące herbaty, Polopirynę, zachęty do robienia kolejnego kroku, cierpliwość, zrozumienie, gdy potrzebowałam być sama i za piękne towarzystwo, gdy go potrzebowałam  :D )
Zajrzałam, spotkałam się z tym wszystkim i mogłam podjąć decyzję: WYBACZAM!!!
Dziś mam już za sobą 4-ty krok. I dostałam NIC!!!  :lol: A to jest najlepsze co mogłam dostać - potencjalność wszystkiego!!!
(Uczestnicy treningów wiedzą o czym piszę.)
Wczoraj pisałam w SMS- ie do Przyjaciela: KOCHAM ŻYĆ!!!  
I to jest część tego co daje Wybaczanie!!!
A na zakończenie jeszcze wiersz, który dziś do mnie przyszedł:
Cytat: Muriel Rukeyser
KAMYK POŚRODKU DROGI NA FLORYDZIE
Mój syn jako małe dziecko powiedział:
Bóg to jest nic, to nie jest nawet kamień na środku drogi na Florydzie.
Wczoraj
Nancy, moja przyjaciółka, po długiej chorobie powiedziała:
Wiesz, co pomogłoby mi się dźwignąć, wydobyć z rozpaczy?
Co takiego?
Nic.
        w przekładzie Julii Hartwig
Tytuł: Odp: MOJE WYBACZANIE
Wiadomość wysłana przez: Yarine w Lipiec 04, 2005, 00:06:31
Dzisiaj przyniosłam Ci  róże.
Wczoraj przyniosłam Ci mój dar
Dałam Ci  żal, rozpacz i tęsknoty.
Dałam łzy, złość i niespełnienie.
A Ty to wziąłeś,
I wróciło wszystko do niebytu.

Dzisiaj przyniosłam Ci róże
Czerwone ogniki na białym śniegu,
A kiedy jutro wróciłam
Róże nadal były świeże i płonące.
Na płatkach krople rosy
Na policzkach łzy.
I tęcza między kroplami,
Barwny most.

Więc można kochać
I nie wiedzieć o tym...
Przez lata i mogiły,
Aż do zaświatów.
Więc można czekać
I nie wiedzieć o tym...
Przez lata i mogiły
W zaświatach.
Więc może nadejść
Wybaczenie, uwolnienie
Miłość...
Więc mogę być znów
Twoją córką
Tato.
Tytuł: Odp: MOJE WYBACZANIE
Wiadomość wysłana przez: Filip w Lipiec 04, 2005, 00:07:24
Yarine to bardzo piękne co napisałaś. Dziękuję! Filip
Tytuł: Odp: MOJE WYBACZANIE
Wiadomość wysłana przez: Andrzej w Lipiec 04, 2005, 00:07:54
A ja wyściskam Cię kiedy się spotkamy - bój się  :lol:
Tytuł: Odp: MOJE WYBACZANIE
Wiadomość wysłana przez: Witchblade w Lipiec 04, 2005, 00:08:52
.....Kiedy wróciłam miałam wielką ochotę podzielić się
tym co wydarzyło się podczas "4 kroku", jednak, kiedy
zaczęłam pisać dotarło do mnie - jak bardzo jest to
osobiste, intymne doświadczenie.
..... Mimo to jest jeszcze we mnie na tyle chęci, że to robię.

.....Od trzeciego kroku minęło trochę czasu i jadąc na dworzec
miałam wiele wątpliwości czy jeszcze będę w stanie nawiązać
kontakt z tym co chcę wybaczyć i czy świat mnie jeszcze wspiera?
 
.....7.50 jadę samochodem, radio włączone [na codzień nie
słucham radia], i słyszę znaną melodię, a po chwili
uświadamiam sobie - przecież to "Return To Innocence".

.....I od tego zaczęło się: świat wokół mnie wypełnił sie istotami
od których dostałam wsparcie, aby to co uważam za najistotniejsze
do zrobienia w moim życiu dokonało się.

A może to ja zczęłam postrzegać to, co jest cały czas wokół mnie?

.....I tak dziś, to co niewybaczalne stało się możliwe, a na ile czas pokaże!  :D
Tytuł: Odp: MOJE WYBACZANIE
Wiadomość wysłana przez: Andrzej w Lipiec 04, 2005, 00:09:41
Wzruszyłaś mnie swoim postem Witchblade  :cry:

Dla tych, którzy nie pamiętają tego utworu podaję adres skąd można go pobrać:

Return to innocence (http://www.wybaczanie.com/download/return.mp3)
Tytuł: Odp: MOJE WYBACZANIE
Wiadomość wysłana przez: Filip w Lipiec 04, 2005, 00:11:35
25 Grudzień 2004, 02:46   dwa wiersze pod choinkę

Kochani wszyscy, którym lżej na sercu i wszyscy, którzy dopiero zamierzają mu ulżyć!
Te 2 wiersze napisałem wkrótce po moim 4-tym Kroku. Dedykuję je Wam na Święta i życzę głęboko poruszających chwil w gronie najbliższych. Pozdrawiamy z Oleńką - z Gliwic!
 :D  :D  :D

Filip

...Gdyby nie miłość, byłbym nikim...
________________



***

Dostałem drugie życie.

Nic się nie stało,
niczego nigdy nie było,
nikt nikomu nic nie jest winien.

Oddycham swobodniej,
poznaję siebie jakiego nie znałem.
To ja byłem przez tyle lat?

A więc mogę chcę można.
A więc to moje życie.

Sprawdzam czy pamiętam. Co pamiętam?
Pamięć gubi się w połowie myśli -
dane zbędne usunięte.

Twój radosny głos przez telefon mamo
słyszę go pierwszy raz, a słyszałem tyle razy -
już nie boli mnie brzuch, nie połykam słów

Kocham cię mamo,
zawsze cię kochałem.


30.XI.04




***

mój dom jest ciepły
chcę w nim być spać jeść
płonie ogień
płyną łzy
to moje nowe życie
ja i ty


30.XI.2004
Tytuł: Odp: MOJE WYBACZANIE
Wiadomość wysłana przez: Trynity w Styczeń 05, 2006, 00:15:19
No ja to miałam kiedyś "przechlapane" - co urlop to Wybaczanie - nienormalna jakaś byłam chyba  :D

No i pojechałam sobie któregoś pięknego lata zdesperowana do Boguszy. Pamiętając, jak FAJNIE było w Kapkazach, stanęlam jak wryta na widok ... namiotów, na górce, takiej fajnej górce  /piorun/ Codziennie lądowałyśmy z Magdą w nogach tego namiotu, z reguły - ja na niej  :shock:

Adrenalinka podnosiła mi się bardziej z każdym dniem, kiedy to co ranek coraz bardziej bolały mnie wszystkie kości. Ponieważ biegaliśmy pod górę po takim fajnym asfalciku, którego drobinki czadersko masowały stopy, a w drobinkach asfalciku buszowały pszczoły... to po każdym biegu adrenalinka oczywiście wzrastała. Bolało już wszystko z obowiązkową dupą włącznie. I tak sobie "debatowałam" -  taki trudny trening, a takie warunki, nie ma jak odpocząć, zebrać ... myśli  /mur/ !!!!!

Pakowałyśmy z Magdą trociny do worków, co by załagodzić góry i doliny w naszej podłodze i ..... biegałyśmy dalej.

Byłam tak wkur... że :shock:

Napakowałam plecak tak, że mi się rączka urwała... Poszłam w góry z plecaczkiem tak, że przeszłam te góry i wylądowałam w jakiejś wsi ponad 10 km od miejsca naszego pobytu. Wracałam drogą ponad 1,5 h i jeszcze parę kilometrów dowiózł mnie autobus.....
A tę ścieżkę - skrócik, pokazał mi w gęstwinie Neo i w ogóle, to na tym Wybaczaniu go własnie poznałam.........

Widać tego mi było trzeba. Złachać się, zdeptać i dać sobie w dupę tak, by naprawdę mieć dosyć tego plecaczka.

Do tej pory miałam tak, że czwarty krok wykonywałam z treningowego rozpędu. Jak bym mogła, to bym z trasy, w nocy człowieka obudziła :-)

I tak było tym razem. Umówiłam się z TĄ osobą. Osobą, która nie stawiała się na 99% umówionych spotkań. Znalezione przedmioty oprawiłam w ramkę (dosłownie) i czekałam. Zjawił się punktualnie. Dałam. Ten DAR odbierał z moich rąk, jak najdroższą relikwię. Wyniósł ją ode mnie z domu na wyciągniętych dłoniach z uśmiechem na ustach i radością w sercu. Czułam TO. Prawie mu się z wrażenia trzęsły ręce....

Kurde, chyba się wzruszyłam....

Tryni
Tytuł: Odp: MOJE WYBACZANIE
Wiadomość wysłana przez: Dorota w Styczeń 05, 2006, 10:35:50
Na jednym z treningów wybaczania, poznałam Marysię.
Bardzo przyciągała uwagę (nie tylko moją), no całą sobą.Ciągle zadawała pytania, co i rusz się czemuś dziwiła, w ogóle mnóstwo "gadała", no taki skowroneczek. /duszek/

Któregoś dnia, podczas zajęć, kiedy jak zwykle Marysia się rozkręcała, wymacałam na podłodze cienki drucik. "Bezmyślnie", wcale nie patrząc, zaczęłam go wyginać, bawić się nim. Gdy po pewnym czasie na niego spojrzałam , zobaczyłam że z tego wyginania powstało małe serduszko.

Podczas przerwy, jakby dalej "bezmyślnie" , "po kryjomu" , wsunęłam to serduszko do zeszytu Marysi, gdzie robiła notatki. No i zapomniałam o tym.
Po przerwie , siedliśmy w kręgu, Marysia otworzyła zeszyt i...zaczęło się CUDNE DLA MNIE PRZEDSTAWIENIE! /serducho/
 Gdybyście to widzieli jak ona się ucieszyła! Ja byłam osłupiała i tak szczęśliwa jak gupia jakaś, zupełnie "bezmyślnie"!! To było cudowne uczucie, do tej pory na jego wspomnienie , robi mi się cieplej na sercu!! /serducho/

No a kiedy Marysia znowu mogła już mówić,i powiedziała że jeszcze nigdy od nikogo nie dostała nic tak poprostu, bezinteresownie,itd itd itd .....to już wszyscy ryczeliśmy jak bobry....Tadziu z Gdyni to nawet tak: byhy, buhu, buuu.

I pomyśleć , ( tak "bezmyślnie" ) że to wszystko przez małe drucikowe serduszko.... /serducho/
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Ula w Listopad 03, 2007, 12:09:55
No ... ale się "napowzruszałam"  /placze/  /zakochany/
                               /serducho/
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w Listopad 03, 2007, 18:26:13
Jak dawałem to jeszcze chciałem powiedzieć kocham Cię Mamo, ale już nie zdążyłem, Ona powiedziała pierwsza... to chyba pierwszy raz od wielu wielu lat.

Stała się inną osobą, jak widzę teraz moją Mamę to już nie jest ta Pani Dyrektor w sztywnych włosach i w masce na twarzy. Jest żywą kobietą. Dziś po paru tygodniach byłem u rodziców, mój Ojciec ją pocałował a ona to przyjęła. Ja widzę co się z Nią stało po wybaczaniu, jak wygląda teraz związek moich rodziców. Niby powinienem o sobie pisać ale jakoś tak cieszy mnie jak widzę, że Oni się kochają.

Jak mówię, że w pracy  trudności mam to słyszę, że dam sobie radę bo silny i odważny jestem zamiast widzieć ten strach w oczach jak wcześniej. Jak mówię, że ludzi u mnie w pracy źle traktują to słyszę, że to mnie pewnie nie dotyczy bo ja nie daję sobie wchodzić na głowę. Ona to tak spokojnie mówiła i pewnie, że mi to skrzydeł dodało w trudnym momencie.

Mam od pewnego czasu takie wrażenie, jakby mój Ojciec patrzył na mnie ze mnie i mówił...
 A Ja.





Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Aśka w Listopad 06, 2007, 15:07:04
Po Wybaczaniu, czyli od 1,5 miesiąca, stopniowo dostrzegam zmiany w swoim życiu. Przede wszystkim dopiero teraz czuję, jak mi było przedtem źle. Źle z tym, że zablokowała mi się pamięć o mojej mamie kiedy umarła prawie 2 lata temu. Wracają dobre, ciepłe wspomnienia i takie to przyjemne.
Zmieniły się moje stosunki z ojcem, a przecież on sam się nie zmienił, tylko ja nie reaguję już tak samo. Przestałam być nagle wdzięcznym celem do wyładowania złości, agresji i czegokolwiek. Po dwudziestu paru latach odkąd przestałam być dzieckiem! Duuuża ulga.
Nie słuchałam być może dośc uważnie Andrzeja, kiedy mówił o zagospodarowaniu pewnej przestrzeni, która powstaje po wybaczeniu, a może tak miało być, ale zaraz po czwartym kroku dopadły mnie kolejne "zmory". ALE,   ale okazuje się , że teraz o wiele łatwiej niż kiedyś potrafię skontaktować się ze swoją podświadomością i poradzić sobie z tymi "zmorami". Tak, czy inaczej, jakieś nowe przestrzenie we mnie samej stały się łatwiej dostępne. "Robale" gryźć będą, ale mam narzędzia do "odrobaczania" :D
Taka listopadowa pogoda za oknem, wyłażę z grypy, a tak mi dobrze, że musiałam się tym podzielić. /love_2/

Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Beata w Listopad 08, 2007, 17:56:22
                                          /raczki/
                                           /serducho/

Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Asia w Grudzień 11, 2007, 22:25:51
U mnie zmiany przychodzą po woli, uczę się cierpliwości, której często mi brak. Pierwsze wybaczanie było silnym przeżyciem - delikatne zmiany przyszły po pół roku, potem po roku odczułam znaczacą różnicę w relacji z mamą. Mam wrażenie jakby coś wracało na swoje miejsca bez pośpiechu, spokojnie. Parę dni temu w podczas trudnej sytuacji w pracy złapałam się na tym, że już nie myślę, że mogę komuś zrobić krzywdę - to duża ulga, którą zawdzięczam WYBACZANIU - które było podczas wakacji.
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w Grudzień 25, 2007, 21:59:13
        Wczoraj Wigilia i Wybaczanie ... spotkanie z Moim Ojcem uściskałem go mocno , prawie się zakrztusił i wzruszył bardzo , nie pokazał jak to Mój Ojciec ale to widać ... pojechałem na Wigilię specjalnie dla Niego.

        Wieczorem życzenia i moja Mama powiedziała , że długo nie rozumiała po co ja to robię , a teraz życzy mi żebym dalej się zajmował "rozwojem duchowym" bo to ważniejsze od "spraw materialnych".  /serducho/
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Ula w Grudzień 30, 2007, 15:36:54
Moja mama zapytała mnie ostatnio co daje mi wybaczanie. Odpowiedziałam Jej pół żartem, pół serio. "Uważam, że wybaczanie jest skuteczne w 100%. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że ojciec żyje, że nie zabiłam Go."
Wam jeszcze dodam, że nie wiem czy pozbawiłabym Go życia ale bez wybaczania na pewno zabijałabym Go słowem i czynem ... jest teraz starym, schorowanym człowiekiem więc miałabym pole do popisu.
Przypomniało mi się teraz. Kiedy to kilkanaście lat temu miałam podjąć po raz pierwszy decyzję czy chcę wybaczyć mojemu ojcu ogarnęła mnie wściekłość i bunt. No bo przez lata szykowałam w sobie zemstę pt. "Ja Ci jeszcze pokażę" a teraz co, niby mam Mu to wszystko co mi zrobił i czego mi nie zrobił i nie dał podarować i odpuścić?"
Podarowałam, odpuściłam, wybaczyłam i nie żałuję.  /serducho/

Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Asia w Luty 22, 2008, 14:56:02
Jestem "świeżo" po treningu Wybaczania, po 4 kroku. Trudno mi się pisze o tym co przeżyłam podczas warsztatu, jest to tak bardzo intymne.

To co teraz czuję po to RADOŚĆ z tego, że żyję, co robię, jaka jestem - taka radość, której nie pamiętam kiedy ją taką czułam, może nigdy. Czuję wzruszenie patrząc na Świat.

Andrzeju DZIĘKUJĘ  /serducho/ /kwiatki/
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Halinka w Marzec 31, 2008, 17:30:40
Po każdym wybaczaniu, po wykonaniu czwartego kroku, i dalej, wciąż zastanawiałam się nad duchowymi aspektami tegoż procesu. Obserwowałam siebie, głównie swoje wnętrze, swoje czucie, swoje emocje i to co w okół mnie się działo. Różne cuda... cudeńka. I czegoś mi jeszcze brakowało... nie bardzo wiedziałam czego. I trudno to było nazwać oczekiwaniem. To było jakby coś, co zamykało pewien proces, kończyło, było objawem zakończenia, dokonania. Dopełnieniem całości. Aż pewnego razu, spojrzałam w lustro i zobaczyłam swoją twarz. Była czysta! Nikt nie pisze o aspekcie fizycznym wybaczania. Odkąd tylko pamiętam moja twarz pokryta była różnymi "okropnościami" w postaci czerwonych liszajów, krost, ciągle coś na niej było, mniejsze większe ale było. Najeździłam się po lekarzach, stosowałam najprzróżniejsze kosmetyki, medykamenty i nic. Od mojego ostatniego wybaczania minęło już ponad rok. Pamiętam każdą chwilę, którą tam spędziłam, mocne to było. Pamiętam jak to, co było przedmiotem mego wybaczania, wydobyło się z mojej głębi, jak włożyłam to do mego plecaka i jakie to było ciężkie. I potem ulga, fizyczna i duchowa wielka ulga. A twarz, którą widzę w lustrze jest teraz piękna, czysta, gładka i lubię ją taką.
Jest zwierciadłem... zawsze nią była, tylko nie zawsze to zauważałam.
/motylek/
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Ula w Czerwiec 19, 2008, 22:25:30
Jestem leniwa  :D i wkleję tutaj to co napisałam do Andrzeja.

Kłopotliwa sprawa była związana z ojcem, który mając chorobę Parkinsona "testował" nowy lek. Wywołał on, ten lek u ojca paranoję. Udało mi sie sprowadzić do domu koleżankę która jest psychiatrą i w konsultacji z neurolog leczącą ojca zredukowała "winny" lek i ustawiła nowe leczenie. Mój sukces jest taki, że ojciec uciekł z domu a ja po długiej, spokojnej rozmowie nakłoniłam go do powrotu. Nawet powiedziałam Mu, że Go kocham. Bo tak jest.  Bardzo mu współczuję i widzę w Nim mojego ojca ale też starszego, schorowanego człowieka. Dziękuję Bogu za dar wybaczania. Mam wrażenie, że bez niego nie miałabym dla ojca tyle współczucia, cierpliwości i zrozumienia. Wiem, wiem powiesz mi, żebym napisała to na forum wybaczaniowym. Wiem ale ja piszę na gorąco. Do Ciebie. Dziękuje za możliwość skutecznego wybaczania. Ula

Tu sprostowanie. Napisałam "Mam wrażenie..." To nie wrażenie to pewność.

Mój apel brzmi Ludzie nie ma na co czekać.
Warsztaty wybaczeniowe tuż, tuż .... Warto.
   /serducho/
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Zbyszek w Czerwiec 30, 2008, 21:10:13
Dzięki wybaczaniu mogę to, czego nie mógłbym, gdybym zajął się zemstą. Ostatnimi czasy spotkało mnie wiele emocji związanych z rozejściem się ze wspólnikiem. Nie wyrażałem mojej złości, gdyż uważałem że nie jest on tego godzien. Moje działania posiadają mocna konstrukcję i asertywność. Wybaczałem od razu, nie czekałem do wieczora, i bardzo mi to pomagało. Mam teraz w sobie duży potencjał mocy, czuję spokój, i jestem przed urlopem. Dalej czuję potrzebę wybaczania. Na dzisiaj nie czuje skoków stanu emocji, czuję się, jakbym był w blokach startowych, a moje ułożenie było prawie idealne do startu. Stawanie się osoba wybaczającą, po tym wydarzeniu, stało się jeszcze mocniejszym elementem mojej drogi jaką obrałem w życie.
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Asia w Czerwiec 11, 2009, 20:14:10
Jestem przed 4 krokiem, potrzebuję się do niego przygotować. Każde Wybaczanie jest inne i teraz też jest inaczej - poważniej.

To co  pojawiło się dla mnie teraz to obszar do akceptacji. Czuję powagę sytuacji jej ważność dla mnie i dla bliskich.

Dziękuję Moniko za ciepłe słowa, wiesz o co chodzi? :D, Jolu za wolne emocje:)  , Elu za odwagę mówienia . Dziękuję Wam dziewczyny, za bycie blisko.  /kwiatki/  /misiaczek/  /serducho/


Andrzeju dziękuję Ci, że mogłam przy Tobie bezpiecznie wyruszyć w podróż do przeszłości  /serducho/ /kwiatki/.

Nie znam skuteczniejszej metody prawdziwego uzdrawiania siebie niż Skuteczne Wybaczanie.
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Ula w Wrzesień 03, 2010, 23:39:01
Trudno mi jest pisać o wybaczaniu.

Napiszę tylko co poczułam dzisiaj a co poczuć mogłam dzięki sierpniowemu wybaczaniu.

Poczułam, że już  nic nie jestem winna mojej mamie.

                      To poczucie przyniosło mi ogromną ulgę.         
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: AsiaW w Grudzień 13, 2011, 23:36:55
Popilickie  :)

Zdziwiłam się bardzo, bo wybaczałam mamie, a to co się stało dotyczy taty.
Całe swoje małżeńskie życie czekałam, aż Wojtek w końcu przyjdzie do domu, czekałam na Niego codziennie, przychodził późno, nigdy dobrze, zawsze za późno i nie miał czasu dla mnie. Po Pilicy przestałam czekać, przestałam w końcu czekać - nigdy nie czekałam na Wojtka.
Czekałam na tatę, On po prostu nie przyjdzie. Co za ulga tak przestać czekać. /motylek/

Wojtek przychodzi jak przychodzi, wkurwia mnie a czasem nie, nie ma we mnie oczekiwania, które paraliżowało działanie. Jest inaczej - w tym temacie:)

Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: AsiaW w Grudzień 24, 2011, 22:45:55
Popilickie cd.  /motylek/

Zadzwonił dzisiaj do mnie Tato z życzeniami (nienawidzę go przemknęło przeze mnie, po co dzwoni) rozmawialiśmy i nagle poczułam ogromną falę wzruszenia (nie wiem z czym to było związane, może z tym, że cudem wymknął się śmierci, poczułam taką straszną tęsknotę, zaczęłam płakać, bo poczułam (Boże w końcu, nareszcie), że Go kocham i powiedziałam: Tato, muszę Ci coś ważnego powiedzieć - i wypłynęło ze mnie: kocham Cię Tato i nie mogliśmy już dalej rozmawiać, tylko płakaliśmy, płakaliśmy i płakaliśmy. Tato powiedział, że mnie kocha też próbując zatrzymać łzy.
I moje takie wewnętrzne zacięcie na chwilę zniknęło, poczułam jak to jest bez tego, bez tej nienawiści i tak bardzo, bardzo pragnę, żeby już mi tak zostało, świat wygląda inaczej wtedy, nie jestem wtedy w stanie ranić.

Moja siła tylko wtedy, gdy kocham Tatę też, wtedy mogę czerpać ze źródła. To poczułam.

Chcę wybaczyć, bardzo, bo już chcę inaczej i poczułam jak jest inaczej, a teraz zacięcie powróciło i to mnie bardzo, bardzo morduje - ta nienawiść. Wolę bez nienawiści do ojca, bo tylko wtedy kocham siebie.  /serduszka/



Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: AsiaW w Styczeń 15, 2012, 22:57:53
Popilickie cd. znów /motylek/

Z tego co zrozumiałam, bo zadałam Andrzejowi pytanie o Wawrzyna - usłyszałam odpowiedź, że mam wychować wojownika. I nijak nie rozumiałam.
Wika otworzyła mi oczy, że nie postrzegam Go takim jakim jest, że widzę w nim dziecko tylko, a On już całkiem takim dzieckiem nie jest.
I zrozumiałam dopiero o co chodzi w rozmowie z moją mamą - tak do mnie przyszło. Że moja mama, nigdy w moim bracie nie zobaczyła mężczyzny, bo musiałaby Go znienawidzić jak swojego męża.
I żeby Wawrzyn stał się wojownikiem/mężczyzną (bo mężczyzna to wojownik dla mnie) najpierw kochać trzeba mężczyzn, męskość w sobie, siebie kochać i akceptować na płaszczyźnie świadomej, nieświadomej i innych jeśli są. I zobaczyć w Nim mężczyznę i tak Go traktować. I kochać, bo miłość ma uzdrawiającą moc, prawdziwa miłość, nie program  /serduszka/

Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Asia w Luty 06, 2012, 13:13:08
Ostatnio przypominają mi się obrazy z Wybaczania. Pojawiają się w różnych sytuacjach....Ostatnio byłam w Sądzie w sprawie administracyjnej błahej, robiłam xero w korytarzu, gdzie ludzie czekali na rozprawy. Na tablicy wyświetlającej kolejność spraw przeczytałam takie tytuły - Mirosław i Kinga W. sprawa o pozbawienie całkowite praw rodzicielskich, dzieci chyba wyliczono z pięcioro i potem jeszcze 3 sprawy o zabranie tychże praw innym rodzicom.
Coś we mnie załkało...myślałam o tych dzieciach, ale też o ich rodzicach co nie dali rady się nimi zająć...Serce się kraje wtedy.

To jak teraz żyję, zawdzięczam Wybaczaniu, w jaki sposób pracuję i to, że kocham to wydaje mi się najważniejsze. Kiedyś całkiem niedawno uważałam, że bycie kochaną jest ważniejsze a teraz... Kochać... czy TO nie jest najważniejsze?
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: Asia w Luty 09, 2012, 09:35:52
Taki czas podsumowań, refleksji przyszedł do mnie, może dlatego pojawiła się chęć podzielenia nim, zwłaszcza, że w dużej części dotyczy właśnie Wybaczania.
Mogę teraz powiedzieć, że zmiany, wcale tak szybko nie przychodziły u mnie.
Nie ukrywam, że byłam wyczulona na wszelkie drgnięcia i pewne sprawy układały się całkiem sprawnie. Jednak teraz widzę, że były warstwy głębiej, których nie widziałam, może przeczuwałam....
To tak jakby patrzeć z bliska na ogromny obraz i mówić widzę go, widzę go, ale to tylko malutka część jego. Dopiero odejście dalej spojrzenie z pewnej perspektywy daje pełny widok i zrozumienie.
Cieszę się, ba jestem szczęśliwa! że miałam możliwość Wybaczania. Poznaję siebie, to jest ważne, dzięki temu, że czułam się zrozumiana mam na to odwagę. Zrozumienie to dla mnie jedna z najważniejszych spraw, które pchnęły mnie do przodu.
Więc to tak słów kilka o moim Wybaczaniu i uczuciu wdzięczności...
 :D

Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: AsiaW w Marzec 01, 2012, 16:47:36
Wybaczanie styczeń 2012 /motylek/ prawdziwy hardcore dla mnie był

nic nie jest takie jakim było, się przyglądam, się zmieniam, płynę, puszczam, wiązania się zwalniają, ruch czuję, siebie czuję, że jestem /duszek/  /serducho/ a ego jest tylko funkcją umysłu/mnie nie mną
i widzę wiecej /yay/
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: AsiaW w Marzec 01, 2012, 17:01:55
o Wawrzynie  /serducho/

widziałam go (podświadomie) jako różowego, miękkiego pluszaka z siusiakiem i takiego go formowałam - taki mężczyzna nie skrzywdzi kobiety, jest bezpieczny, łagodny, kochany, przytulanka - jesli to mężczyzna! - takim go zobaczyłam po wybaczaniu styczniowym, przy 200PWW, już się nie boję mężczyzn, mogę kochać ich, kocham (czasem), kochać dzięki temu mogę syna, jak dobrze, że to wypłynęło, jak dobrze, zmiana jest możliwa... /slonecznik/

o Wice /serducho/

chcę zdążyć znim Wika "wyjdzie" z domu, żeby jeszcze zobaczyła i doświadczyła, że kobieta z mężczyzną nie musi walczyć, że są razem, że są jednością, są za sobą i w zgodzie, że nie musi walczyć o swoje, o siebie żeby żyć, ma żyć, bo jest i życie jest dla niej, świat jest dla niej a Ona dla świata i że jest bezpiecznie, a mężczyźni są ok, są ludźmi - jak kobiety - człowiek po prostu  :D
Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: AsiaW w Marzec 06, 2012, 00:06:53

ego jest tylko funkcją umysłu/mnie nie mną


i dodam jeszcze, że ego jest funkcją umysłu/mnie mną -  /yay/ teraz to już całość  /yay/

Tytuł: Odp: Moje wybaczanie
Wiadomość wysłana przez: AsiaW w Maj 15, 2012, 15:41:20
to czego mi potrzeba "mam"
poza sobą szukać nie muszę
 /wow/

więc
robię tylko jeden krok
i jeszcze jeden
i kolejny
idę :D